Czy kreol to „creole”?

Za sprawą medialnego szumu wokół Marie Lanfroy, liderki zespołu Saodaj, jaki wybuchł tuż przed naszym przyjazdem na Reunion, odkrywam całkiem złożone podejście do etnicznego pochodzenia mieszkańców wyspy.

Tę różnorodność rodzinnych korzeni oraz jej znaczenie dla tożsamości reunionczyków odnajduję także w biografiach zespołów grających maloya. Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera utwór „Batariste” Danyela Waro.

Myślę, że większości z nas słowo „kreol” kojarzy się przede wszystkim z potomkiem białego kolonisty i miejscowej kobiety — a więc z osobą o mieszanym pochodzeniu (i mieszanym kolorze skóry). To jednak tylko jedno ze znaczeń tego terminu, i historycznie wcale nie zawsze najważniejsze.

Pierwotnie mianem tym określano osobę europejskiego pochodzenia ale urodzoną w kolonii, niekoniecznie o mieszanym pochodzeniu. I tak na Reunion, mógł oznaczać przede wszystkim osobę europejskiego pochodzenia urodzoną na wyspie, przeciwstawianą przybyszowi z Francji — métropolitain. W dawnych dokumentach (spisach ludności i majątku, aktach urodzenia czy tez spisach ludzi wyzwolonych), można spotkać również: créole blanc (biały kreol), créole noir (czarny kreol), creole libre (stanu wolnego) lub créole affranchi (wyzwolony).

Ale „czarny kreol” nie oznaczał po prostu każdego czarnego niewolnika, lecz osobę czarną urodzoną już w kolonii. Dla niewolników, i ich potomków, pochodzenia afrykańskiego stosowano pojęcia „kafr/cafres” , czasami „wolof/yolof” dla podkreślenia pochodzenia z Afryki zachodniej (Senegal, Gambia), „malgasz/malgache” dla niewolników sprowadzonych z Madagaskaru. Do tej mieszanki pojęć dochodzą jeszcze „malbar” – dla osób pochodzenia indyjskiego, „sinwa” – dla pochodzenia chińskiego i „zarab” – głównie dla określenia kupców muzułmańskich z Gudżaratu.

Niezwykle ciekawym określeniem jest „zoreil” lub „zorey” oznaczające przybysza z Francji metropolitalnej. Dawniej odnosiło się do bogatych francuskich posiadaczy ziemskich lub urzędników, a współcześnie – szerzej – dla określenia „przyjezdnego z Francji”. Biedni biali z wyższych partii wyspy określani byli jako „yab” , a ubodzy europejscy osadnicy to „ti blan/petit blanc” . Najszerszym określeniem jest zapewne „Réunionnais” , co oznacza po prostu mieszkańca La Réunion, niezależnie od pochodzenia.

Do kogo więc może odnosić się „creole”? W zależności od epoki i kontekstu może to być: biały mieszkaniec urodzony na Bourbon, albo wolny człowiek kolorowy urodzony na wyspie albo niewolnik urodzony już w kolonii. Czyli w zasadzie każdy urodzony na wyspie.

Ktoś może być jednocześnie: Réunionnais (ponieważ mieszka na wyspie), Francuzem (z uwagi na narodowość), Creole (ponieważ urodził się na wyspie) i Cafre (gdy ma pochodzenie afrykańskie).

Ktoś inny może być białym Réuniończykiem i nie być Zoreil, podczas gdy czarnoskóry Francuz przybyły z Paryża może być na Réunion określany jako Zoreil i nie jest Creole.

  • Ścignie zbiegłych niewolników na Reunion

    Przerażająca jest lektura różnego rodzaju oficjalnych zapisków i formalnych dokumentów ukazujących w suchych słowach i beznamiętnych liczbach mechanizm tego ogromnego okrucieństwa. czytaj dalej

  • Pierwsza konstytucja Reunion

    Dokument zwięźle oddaje to, co było normą w czasach, gdy kolonizowano Reunion. Handel na szlakach zamorskich był kontrolowany i reglamentowany. Segregacja rasowa zaczyna znajdować swoje oparcie w prawie (tutaj w… czytaj dalej

  • Historia cukru (i nie tylko)

    Podróżując po wyspie wielokrotnie przejeżdżamy korytarzami drogi prowadzonymi wśród upraw trzciny cukrowej. Wydawało nam się, że ta gałąź gospodarki to symbol odległych kolonialnych czasów. Z lekkim zdziwieniem dowiadujemy się, że… czytaj dalej

  • Legenda wolnych Maronów

    Wokół prawdziwych ucieczek powstały legendy o wolnym „królestwie wnętrza wyspy”, zamieszkanym przez społeczności wolnych maronów, dowodzonych przez wielkich wodzów lub „królów”: Mafate’a, Cimendefa, Dimitile’a, Anchainga, królową Sarlave i innych. Legenda,… czytaj dalej

  • Wodospady Tamarin

    Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … czytaj dalej

  • Ilet de Oranges – La Nouvelle

    Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu. Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę… czytaj dalej