Czy każdy może śpiewać maloya?

W tytułowym pytaniu bynajmniej nie chodzi o jakieś specjalne umiejętności czy też niebywałe zdolności, ale o prawo do reprezentowania Reunion i jego muzycznej spuścizny. Sprzeciw części kreolskich artystów wykonujących maloya budzi – ich zdaniem – uprzywilejowana pozycja zespołów i artystów „zorey”, czyli białych, wywodzących się kulturowo z metropolitalnej Francji.

Dyskusja o kulturowym zawłaszczeniu maloyi dotyka szerszego problemu nierówności społecznych i kulturowych między ludnością od pokoleń zakorzenioną na Réunion, zwykle określaną jako kreolska, a przybyszami z kontynentalnej Francji i ich potomkami.

W maju 2026 r piosenkarka Marie Lanfroy, członkini zespołów Saodaj i Alsimi (na zdjęciu), stała się bohaterką licznych publikacji prasowych. A to za sprawą nasilającego się w mediach społecznościowych nękania jej jako osoby, która zawłaszcza muzykę maloya. Niektórzy internauci krytykują ją za wykonywanie muzyki silnie związanej z historią niewolnictwa, ruchem oporu i tożsamością Reunionu, podczas gdy ona sama, ze względu na metropolitalne pochodzenie rodziny i dzieciństwo spędzone poza wyspą, jest postrzegana jako „zorey”.

Już w 2024 roku za sprawą nagrania opublikowanego na Instagramie przez użytkownika Kermaron w debacie publicznej pojawił się wątek zasadności reprezentowania maloya przez niektórych artystów. Autorka wpisu uważa, że następuje zawłaszczenie kulturowe i argumentuje, że praktyka kultury zdominowanej może zostać pozbawiona duchowości, znaczenia i pierwotnego kontekstu, kiedy przejmują ją przedstawiciele grupy dominującej.

W nagraniu przywołano Marie Lanfroy, której zarzucono, że chociaż urodziła się na Réunion, to do osiemnastego roku życia wychowywała się poza wyspą. Krytyce poddano również portugalskie pochodzenie nazwy Saodaj, wywodzącej się od słowa saudade, oznaczającego tęsknotę i nostalgię. Zdaniem autorki nagrania wybór takiej nazwy jest niewłaściwy dla zespołu wykonującego maloyę. Przywołany został także Carlo de Sacco, lider Grèn Sémé, którego rodzice pochodzili z Francji kontynentalnej i osiedlili się na Réunion dopiero w drugiej połowie XX wieku.

  • Czy kreol to „creole”?

    Czy kreol to „creole”?

    „Creole”, „zorey”, „yab”, „cafres”, „ti blan” – zetkniemy się z nimi nie tylko gdy mowa o historii Reunion. Do kogo odnosi się „creole”? Kim jest „zorey”?

    czytaj …

Do eksplozji tematu w mediach w 2026 roku przyczyniły się incydenty podczas występu zespołu Alsimi, wspólnego projektu Marie Lanfroy i Carlo de Sacco. 18 kwietnia przed wejściem na kameralny koncert w La Raffinerie, alternatywnym ośrodku społeczno-kulturalnym w L’Ermitage-les-Bains, rozdawano publiczności ulotki oskarżające artystów m.in. o „zawłaszczenie naszej muzyki” i „gentryfikację”, a podczas samego występu protestujący grali własną muzykę z głośnością konkurującą z koncertem.

W obronie nękanej artystki wypowiedziało się wiele osób i instytucji. Danyèl Waro, Christine Salem, Nathalie Natiembé, Gilbert Pounia i Maya Kamaty znaleźli się wśród blisko dwustu artystów, działaczy kulturalnych, przedstawicieli organizacji i innych sygnatariuszy oświadczenia poparcia dla Marie Lanfroy.

PETYCJA

Nękanie, którego doświadcza Marie, współzałożycielka Saodaj i Alsimi, ostatnio przybrało formę ukamienowania, co zagraża jej integralności fizycznej i psychicznej.

Naszym wspólnym obowiązkiem jest zapobiec temu, by nienawiść zniszczyła ludzi, których niektórzy uznali za pionki, które muszą upaść.

Słyszymy wyraz prawdziwego bólu i jesteśmy świadomi walki i refleksji, które trzeba podjąć. Wierzymy, że powinny one być skierowane do systemu, a nie do ludzi.

Dyskusja na temat użycia bardziej odpowiednich słów i edukacja na temat dekolonizacji języka są możliwe bez uciekania się do masowych ataków. Ten nieustanny atak wydaje się kontrproduktywny, niesprawiedliwy i niebezpieczny.

W kontekście tych powtarzających się ataków na prawo do grania pewnych gatunków muzyki, sprowadzanie maloya do kryteriów koloru skóry czy pochodzenia uniemożliwia tym, którzy poznali jej kody i utożsamiają się z nią, wyrażanie siebie. Żadne urodzenie, żaden rodowód nie usprawiedliwia przemocy psychicznej i ataków fizycznych.
Nie bójmy się utraty czegoś z dynamiki naszej muzyki ani naszych środków wyrazu. Nie zamykajmy ich pod szklaną kopułą.

Wszystko to jest płynne i to właśnie czyni je żywymi; istnieją w różnych formach jednocześnie. Tradycyjna maloya, servis kabaré, mieszana maloya, performatywna maloya – odżywiają każdą z jej gałęzi.

Zgodnie z definicją „przywłaszczenie kulturowe to idea, że ​​biali ludzie przywłaszczają sobie sztukę i kulturę mniejszości etniczno-rasowych i populacji spoza Zachodu w celach zarobkowych, nie uznając ich pochodzenia ani głębszego znaczenia”.

W przypadku Saodaja, Nathan wywodzi się z tradycji kabaré (tradycyjnych malijskich spotkań muzycznych). On i Marie uczęszczali do kabaré i uczyli się maloya od rodzin tradycyjnych i aktywistów, razem z nimi. Dzięki temu są w pełni świadomi historii i znaczenia, jakie niesie maloya, i nie cytują jej wyłącznie dla zysku, lecz nawiązują do niej na swój własny sposób, uznając jej pochodzenie i wyjaśniając, że ich interpretacja jest osobistą reinterpretacją.

Podczas koncertu Alsimi, Marie ponownie padła ofiarą brutalnych ataków online, a granica została przekroczona. Osoby te dążyły do ​​zniszczenia doświadczenia koncertu na żywo i stworzenia poczucia niepewności wśród jego uczestników. Rozdawali ulotki wśród publiczności i odtwarzali swoją muzykę z tą samą głośnością przez cały występ. Ulotki te zawierały oskarżenia, używając starannie dobranych określeń, takich jak „wielka wymiana”, „gentryfikacja” i „destrukcja naszej muzyki”. Takie zachowanie nie sprzyja sensownemu dialogowi i nie można go rozwiązać w sposób, który by cokolwiek rozwiązał. Takie użycie języka jest niebezpieczne i manipuluje cierpieniem ludzi, kierując nienawiść bez poruszania sedna problemu.

Atakowanie Marie nie doprowadzi do upadku systemu.
Powolne zabijanie człowieka, poprzez szkodzenie jego życiu zawodowemu, rodzinnemu, środkom produkcji i zdrowiu psychicznemu, jest przestępstwem.

Wyrażanie bólu wydaje nam się uzasadnione, ale stanowczo potępiamy tę metodę destrukcji. Ten rodzaj nękania, nadmierny i naganny, prowadzi do depresji, izolacji, a często nawet do samobójstwa. Czy Marie właśnie takiego rezultatu oczekuje?

Żadna walka nie zasługuje na to, by zostać wyniesiona do rangi dogmatu, aż do zapomnienia o całej ludzkości. To podejście, bazujące na zbiorowych ranach, nastawia nas przeciwko sobie. Przynosi korzyści najpotężniejszym i samemu systemowi, który pozostaje niewzruszony.

My, artyści, stowarzyszenia i obywatele, nie pozwalamy, by nienawiść wdarła się do przestrzeni kulturowej. Dostrzegamy ból i potrzebę rozpoczęcia dialogu na temat złożonych i dekolonialnych kwestii. Zajmijmy się tymi problemami razem, bez szukania kozłów ofiarnych.

Niech ludzkość będzie w centrum naszych trosk.
Są bitwy, które trzeba stoczyć razem.
Zawsze będziemy walczyć ZA, a nigdy PRZECIW.
ZA rozkwit kultury Reunionu, ZA zachowanie tradycyjnej i rytualnej maloya, ZA widoczność i różnorodność jej przedstawicieli, ZA jej lokalne i międzynarodowe wpływy, ZA precyzję jej zmagań, ale nigdy PRZECIW ludziom, nigdy PRZECIW.

Jesteśmy wszyscy razem ,


W wypowiedziach obrońców Marie pobrzmiewa idea bliska temu, co Danyèl Waro – niekwestionowany, współczesny autorytet maloya – określa mianem batarsité („bękarcia tożsamość”): reuniońska tożsamość nie opiera się na czystości pochodzenia, lecz właśnie przeciwnie, na historycznym wymieszaniu wpływów afrykańskich, malgaskich, indyjskich, europejskich i innych.

Własne oświadczenia poparcia wydały reuniońska federacja Partii Socjalistycznej oraz Związek Kobiet Reunion. W tym pierwszym czytamy: „Maloya zawsze była muzyką żywą i zmieniającą się, zdolną do przyswajania nowych wpływów i ponownego wynajdywania samej siebie. Reuniońscy artyści, tacy jak Lindigo, pokazali to, tworząc współczesną maloyę, która rozbrzmiewa daleko poza granicami wyspy. Ta zdolność do ewolucji jest bogactwem, a nie zdradą”. W drugim oświadczeniu mamy zaś stwierdzenie, że „Logika czystości kulturowej jest niezgodna z prawdziwą historią wyspy Reunion. Kreolizacja jest żywą zasadą opartą na ruchu, wymianie i wzajemnych relacjach.”

Oświadczenia w obronie Marie nie zakończyły sporu. Przeciwnie, wkrótce ukazała się odpowiedź ponad 150 artystów, działaczy i innych sygnatariuszy, którzy widzą problem zawłaszczenia maloya. Gaël Velleyen, lider grupy Kréolokoz, stał się najaktywniejszym rzecznikiem tego punktu widzenia. Zapewniał, że ​​jego krytyka nie jest atakiem personalnym i nie jest skierowana wyłącznie do współzałożycielki grup Saodaj i Alsimi – również urodzonej na Reunionie – lecz stanowi potępienie systemowego przywileju białych.

„ Marie nie jest problemem, to problem systemowy ” – zapewnia, po czym dodaje: „Chcę, żeby zdała sobie sprawę, że korzysta z przywileju bycia białym!”, Mówi również: „Zostaliśmy wywłaszczeni z własnej kultury, odsunięci od języka kreolskiego, naszej historii i maloyi. Trzeba o tym powiedzieć. Dzisiaj pojawiają się ludzie, którzy nie noszą w sobie tych ran ani związanych z nimi traum. Przychodzą jako przedstawiciele burżuazji i pozbawiają maloyę jej symbolu walki, jej istoty oraz duchowości.”

Nazwijmy przywilej „zorèy”, aby budować równość na wyspie La Réunion

Od kilku tygodni debata na temat maloya, zawłaszczania kultury i przemocy w mediach społecznościowych toczy się na naszej wyspie z rzadko spotywaną intensywnością. Nikt nie powinien być narażony na prześladowania, obelgi ani zagrożenie z powodu wyrażania swoich poglądów. Sytuacja ta ujawnia jednak również głębszy niepokój, o którym wielu mieszkańców Reunionu mówi od dawna, często pozostając niezauważonymi.

W swoim artykule popierającym Marie Lanfroy sygnatariusze piszą, że „należy podjąć walkę i przemyślenia”, że trzeba „rozpocząć dialog na temat konkretnych i dekolonialnych zagadnień” oraz że kwestie te należy „poruszać wspólnie”. Traktujemy te słowa poważnie. Jednak aby dialog był prawdziwy, nie wystarczy tylko słuchać. Trzeba wsłuchać się w to, co wielu mieszkańców i mieszkanek Reunion od dawna mówi na temat relacji dominacji i przywileju „zorèy” na Reunion.

Za tą polemiką kryje się bowiem szersza kwestia: kwestia przywileju „zorèy” na Reunionie. Nazwanie tej rzeczywistości nie oznacza wyznaczania wrogów. Chodzi o uznanie historycznych nierówności, które nadal istnieją w dostępie do głosu, odpowiedzialności, zasobów i widoczności. Podobnie jak ruchy feministyczne nauczyły się odróżniać mężczyzn od struktur patriarchalnych, tak samo należy odróżniać jednostki od relacji społecznych, które czasami dają im – bez ich wyboru – przewagę w dostępie do stanowisk, sieci kontaktów, publicznego głosu lub uznania.

Studia dekolonialne mówią o kolonialności władzy, aby wskazać na utrzymujące się po kolonizacji hierarchie kulturowe, ekonomiczne, rasowe i symboliczne, odziedziczone po tej historii. Na Reunionie przekłada się to konkretnie na dostęp do stanowisk kierowniczych, znajomość procedur administracyjnych, zdolność do pozyskiwania finansowania, zajmowanie określonych stanowisk decyzyjnych oraz bycie uznawanym za legitymizowanego w mediach, instytucjach, kulturze czy gospodarce. Niektóre ścieżki kariery nadal korzystają z domniemania kompetencji, neutralności i uniwersalności, które inni muszą nieustannie udowadniać. Niektóre akcenty, sieci kontaktów, dyplomy i sposoby poruszania się w kręgach władzy łatwiej otwierają drzwi do sukcesu.

Jednocześnie wielu mieszkańców Reunionu ma poczucie, że są stopniowo odsuwani od własnego terytorium. Ceny gruntów i nieruchomości sprawiają, że dostęp do mieszkań staje się coraz trudniejszy dla rodzin z Reunionu. Gentryfikacja zmienia oblicze niektórych dzielnic i głęboko zaburza równowagę społeczną, kulturową i symboliczną na wyspie. Wiele rodzin z Reunion nosi w pamięci wspomnienia o zorganizowanych wyjazdach do Francji, często przedstawianych jako konieczność ekonomiczna lub społeczna. Przypadek nauczycieli z Reunion, zmuszonych do opuszczenia wyspy, jest jednym z aspektów tej przymusowej migracji.

Historia ta rzuca światło na obecne poczucie utraty statusu społecznego odczuwane przez część społeczeństwa, gdy mieszkańcy Reunionu borykają się z trudnościami w znalezieniu mieszkania, uzyskaniu stanowisk kierowniczych lub godnym życiu na własnym terytorium. Brak mianowania mieszkańca Reunionu na stanowisko dyrektora PRMA w 2025 roku jest jednym z tysięcy przykładów. Tak, kultury krążą, spotykają się i przekształcają. Jednak wymiana kulturowa zawsze wpisuje się w historię i relacje władzy. Pytanie staje się zatem proste: Kisa i koz? Kisa i désid? Kisa i finans? Kisa lé vizib? Kisa lé invizib? Kisa i pé viv èk son kiltir?

A kto pozostaje zepchnięty na margines, podczas gdy inni stają się uznawanymi i medialnymi twarzami tradycji, których historycznie nie kultywowali? Czołowe postacie kultury z wyspy Réunion, takie jak Danyèl Waro, same wezwały „zorèy” do zastanowienia się nad swoim miejscem i przywilejami. Te słowa należy odebrać jako wezwanie do odpowiedzialności, a nie jako potępienie. Zorèy muszą zatem wziąć udział w tej debacie, aby zbudować szczery dialog i rzeczywistą równość na naszej wyspie. Reunion zasługuje na dojrzałą, spokojną i trzeźwą debatę na te tematy. Debatę, w której każdy może mówić o wygnaniu, mieszkaniu, pracy, kulturze, przekazywaniu tradycji, reprezentacji i władzy, nie będąc od razu dyskwalifikowanym.

Nazwanie przywileju „zorèy” oznacza rozpoczęcie zbiorowej refleksji nad rzeczywistym podziałem zasobów, obowiązków i głosu na La Réunion. Tylko pod tym warunkiem dialog będzie mógł wyjść poza postawy, urazy i oskarżenia o złe intencje, by w końcu stać się narzędziem równości.

To będzie bardzo dobre.


Innymi słowy, za kontrowersją wokół Saodaj i Alsimi kryje się problem podziału pieniędzy oraz możliwości reprezentowania kultury Réunion i wiążącego się z tym prestiżu. Kto ma dostęp do funduszy publicznych? Kto jeździ w trasy koncertowe? Kto reprezentuje kulturę Reunionu na arenie międzynarodowej? A kto zostaje w tyle?

Zdaniem Velleyena i sygnatariuszy manifestu artyści wpisujący się w wyobrażenia i kody odbiorców z Europy czy instytucji państwowych łatwiej uzyskują finansowanie publiczne, dostęp do festiwali międzynarodowych oraz promocyjne wsparcie.

W anonimowej ulotce rozdawanej przed niesławnym już koncertem Alsimi pisano: „Podczas gdy rodziny będące strażnikami tradycji maloya (w Saint-Louis, Saint-Benoît, Saint-Paul itp.) czy małe stowarzyszenia giną w zapomnieniu, grupy takie jak Alsimi i organizacje takie jak La Raffinerie zgarniają zbyt dużą część europejskich i regionalnych funduszy publicznych. Dlaczego właśnie oni? Ponieważ aby zdobyć te publiczne pieniądze, trzeba posługiwać się zachodnim językiem technokratycznym („odporność”, „trzecie miejsce”, „ekosystem”, „EPK”). Artyści i kadra kierownicza z klasy rządzącej, dzięki swojemu wykształceniu, doskonale opanowali te administracyjne kody. Biorą „surową” muzykę maloya ludu z Reunionu, wygładzają ją za pomocą maszyn, przywłaszczają sobie dotacje i prywatyzują to dziedzictwo, by odsprzedać je publiczności „oderwanej od rzeczywistości”, która pragnie swojej dawki transu, nie biorąc jednak na siebie odpowiedzialności za jej historię. Jest to dokładne odzwierciedlenie kolonialnej piramidy społecznej, ukrytej za słowem „mieszanie się kultur”.

  • Ścignie zbiegłych niewolników na Reunion

    Przerażająca jest lektura różnego rodzaju oficjalnych zapisków i formalnych dokumentów ukazujących w suchych słowach i beznamiętnych liczbach mechanizm tego ogromnego okrucieństwa. czytaj dalej

  • Pierwsza konstytucja Reunion

    Dokument zwięźle oddaje to, co było normą w czasach, gdy kolonizowano Reunion. Handel na szlakach zamorskich był kontrolowany i reglamentowany. Segregacja rasowa zaczyna znajdować swoje oparcie w prawie (tutaj w… czytaj dalej

  • Historia cukru (i nie tylko)

    Podróżując po wyspie wielokrotnie przejeżdżamy korytarzami drogi prowadzonymi wśród upraw trzciny cukrowej. Wydawało nam się, że ta gałąź gospodarki to symbol odległych kolonialnych czasów. Z lekkim zdziwieniem dowiadujemy się, że… czytaj dalej

  • Legenda wolnych Maronów

    Wokół prawdziwych ucieczek powstały legendy o wolnym „królestwie wnętrza wyspy”, zamieszkanym przez społeczności wolnych maronów, dowodzonych przez wielkich wodzów lub „królów”: Mafate’a, Cimendefa, Dimitile’a, Anchainga, królową Sarlave i innych. Legenda,… czytaj dalej

  • Wodospady Tamarin

    Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … czytaj dalej

  • Ilet de Oranges – La Nouvelle

    Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu. Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę… czytaj dalej