ROZDZIAŁ VI – Teatr rozmaitości

  • Lepiej być pijanym niż chorym

    Potem rozpaczliwie piję whisky tak długo, że towarzyszący mi Włodek i Mariusz są zaniepokojeni pochłanianymi przeze mnie ilościami trunku. Spoglądam na nich na wpół przytomna [ czytaj dalej ]


  • Prawdziwy prysznic – co za szczęście!

    Siedzę pod prysznicem i płaczę ze szczęścia. Gorąca woda w nieograniczonej ilości spływa po mnie spłukując siedmiodniowy brud, a ja rozkoszuję się każdą kroplą. Byłam jak ten dinozaur na wymarciu.… [ czytaj dalej ]


  • Poprzednie miejsce noclegu?

    – W tej rubryczce proszę wpisać nazwę hotelu, w którym państwo poprzednio nocowali – upierają się z niezrozumiałych dla nas powodów recepcjoniści w hotelach, hotelikach, hostelach i guesthousach. – Włodku,… [ czytaj dalej ]


  • A ile to będzie wielbłądów?

    Nasz przewodnik Sabu na pustyni Tar ma pewnie niecałe 20 lat. Co tydzień wyrusza z rodzinnego miasteczka z przybyszami z odległych krajów na pustynię. Nigdy nie odjechał dalej niż kilkadziesiąt… [ czytaj dalej ]


  • Zemsta Sir Hillary’ego?

    Stary szlak himalajskim wiodącym do Jiri. Nasza droga w dół. Pokonujemy kolejne przełęcze i doliny wędrując wśród gęstej i wilgotnej dżungli. W przydrożnej chacie, gdzie zatrzymujemy się na krótki odpoczynek,… [ czytaj dalej ]


  • No cóż, tu jest trochę inaczej

    Serge, stary bywalec Kathmandu, uśmiecha się tylko, kiedy pewnie wmawiamy mu, że nie zgubimy się w mieście, bo przecież mamy jego bardzo dokładną mapę. Nie polemizuje z nami, tylko stwierdza:… [ czytaj dalej ]


  • Obiad z widokiem

    Przyleciał helikopterem – podobno z Tybetu. Rozłożono dla niego stół i przykryto białym obrusem. Podano wspaniale pachnący obiad z czerwonym winem. Stoliczek ustawiono z widokiem na Mount Everest. Grupka wędrowców… [ czytaj dalej ]