W naszym przewodniku po Indiach jest taki rozdział: Przekręty (Spams). Studiuję go z zapałem. Jestem zafascynowana, na ile sposobów da się nas naciągnąć. Niewiarygodne! W pamięci ciągle mi brzmi następujący urywek z przewodnika:
„Nie wierzcie taksówkarzom i rikszarzom, gdy wmawiają wam, że miejsce, do którego chcecie jechać jest zamknięte, zalane czy zburzone. Chcą was po prostu zabrać tam, gdzie dostaną bakszysz za sprowadzenie potencjalnego klienta”.
Zatem, jadąc tuktukiem do dentysty w Delhi, nie wierzymy zapewnieniom kierowcy, że szpital został przeniesiony.
– Aha, bujać to my nie nas. I co za chwilę powiesz, że szpital został zburzony albo zalany? Dobra, dobra. Znamy się na takich numerach.
– Chcemy jechać do tego szpitala – żądamy stanowczym tonem i podsuwamy mu przed nos mapę.
– Ale… ale… ten szpital… on… jest… przeniesiony… remont… i… – próbuje powiedzieć coś jeszcze kierowca.
– Koniec dyskusji – przerywamy zdecydowanie jego jąkaninę.
Mężczyzna z rezygnacją wzrusza ramionami. Trochę czasu zabiera mu kluczenie po uliczkach Delhi, ale w końcu docieramy pod właściwy adres pod drzwi szpitala, na których wisi olbrzymi plakat: ZE WZGLĘDU NA REMONT, SZPITAL ZOSTAŁ PRZENIESIONY.

