ROZDZIAŁ V – Moje cuda świata

  • Kanał Panamski – od Pacyfiku do Atlantyku

    Prawie, że nie zdążamy na autobus – nie zadziałał budzik. Przez głowę przelatuje mi myśl: A więc po to lecieliśmy przez połowę świata, żeby popłynąć Kanałem Panamskim, i najzwyczajniej w… [ czytaj dalej ]


  • Półwysep Tarchanknut – Ogień i Jezioro duszy

    Trafiliśmy tam dzięki dyni. A tak naprawdę melonowi. A było to tak. Gdzieś w drodze postanowiliśmy uzupełnić zapasy świeżych warzyw i owoców. Przy drodze stała babulinka z arbuzami. Kupiłam arbuzy,… [ czytaj dalej ]


  • Bagan – równina świątyniami żyjąca

    Nad rzeką Irawadi jest równina – a na niej tysiące świątyń i klasztorów. Ich wieże unoszą się nad płaskowyżem, gdzie okiem sięgnąć. Każda wycieczka tu zawita. Stąd też zadziwiająco dużo… [ czytaj dalej ]


  • Tikal

    Dżungla była niesamowita: zielona, soczysta i mglista. Dopiero budziła się ze snu, powoli strząsając z siebie powłóczyste mgiełki. Niemalże potknęłam się o chybotliwą tabliczkę z napisem: Peligroso – cocodrillos. Odgłosy… [ czytaj dalej ]


  • Angkor – róg obfitości

    Bałam się, że się Angor Wat mnie rozczaruje. Wszyscy opowiadali o nim niesamowite historie. Czytałam o nim wiele. W głowie kręciło mi się od nazw świątyń i imion królów. Niestety,… [ czytaj dalej ]


  • Taj Majal – orzeł czy reszka?

    Pijemy poranną herbatę na tarasie jednej z wielu ‘top-roof’ restauracyjek w pobliżu mauzoleum Taj Majal, targani różnymi myślami. I to wcale nie typu, że budowa tego miejsca okupiona jest krwią,… [ czytaj dalej ]