Nepal
-
Gorak Shep – Kala Patthar – Dzongla (14 października 2000)
© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wstajemy rano, żeby się wspiąć na Kala Patthar. Dla mnie to mordęga. Wszystko powyżej 5000 metrów wykańcza mnie, a jest jeszcze…
-
Pheriche – Gorak Shep (13 października 2000)
Rzeczywiście wstajemy skoro świt i o 6:45 ruszamy w stronę Lobuche. Docieramy tam gdzieś około 11:30 i miejsce robi na nas bardzo negatywne wrażenie. Coś szybko jemy i…
-
Pheriche (12 października 2000)
Noc w HRA bardzo pracowita. Reanimują portera i jakąś Brytyjkę, po którą rano przylatuje helikopter. A my rano śniadanko i w ramach aklimatyzowania się pędzimy na jakąś wielgachną…
-
Pangboche – Pheriche (11 października 2000)
Z Pangboche wyruszamy, jak na nas, bardzo wcześnie, bo aż o 8:40. Wędrujemy przez urokliwe łąki z roślinnością wysokogórską. Wreszcie czujemy się jak w górach. Padamy przy jakimś…
-
Khumjung – Pangboche (10 października 2000)
Ruszamy w drogę. Dziś Tengboche, a potem najchętniej Pheriche, ale to chyba niewykonalne. Mamy szczęście – po drodze widzimy bażanta i piżmowca. Wczłapujemy się, dosłownie, na płaskowyż Tengboche…
-
Khumjung (9 października 2000)
W nocy wydaje się, że Włodek ma pierwsze objawy choroby wysokościowej. Za bardzo nie wiem, jak mu pomóc. Rano konsultuję jego objawy z obozującymi Anglikami. Przemiła Linda potwierdza…
-
Khumjung (8 października 2000)
Jak na razie żadnych objawów choroby wysokościowej. Zamierzamy odpoczywać. Po śniadaniu wędrujemy na północną stronę wsi. Docieramy do jakiejś gompy. Wchodzimy do środka. Staruszka w gompie coś do…
-
Monjo – Khumjung (7 października 2000)
Wyruszamy z Monjo. Ja z duszą na ramieniu, bo podejście pod Namche jest długie, strome i już na granicy choroby wysokościowej. Drepczę krok za krokiem, Włodek trzyma się…
-
Kathmandu – Lukla – Monjo (6 października 2000)
Dzisiaj ruszamy, to znaczy najpierw taksówką na lotnisko. Cierpliwie czekamy na nasz samolot. Pasażerów jedynie piętnastu: Nowozelandczycy, Hiszpanie i my. Startujemy i wreszcie widzimy szczyty TYCH gór. Wszyscy…
-
Kathmandu (4 października 2000)
Dzisiaj czujemy się jak w czeskim filmie. Próbujemy się dowiedzieć, kiedy odbędzie się uroczysta defilada z królem. Od czterech policjantów uzyskujemy cztery różne odpowiedzi: 12:00, 13:00, 16:00 i…
-
rzeka Trisuli (3 października 2000)
Niestety spać jest bardzo trudno. Okropnie parno i nie ma czym oddychać. Ruszamy rano dość wcześnie, bo chcemy jak najszybciej dopłynąć do punktu końcowego. Trudno będzie złapać autobus,…
-
rzeka Trisuli (2 października 2000)
Pobudka o 5:30 i wędrówka do autobusu turystycznego. Dostajemy podobno najlepsze miejsca. Autobus pnie się autostradą (to znaczy wąską i krętą drogą) przez Zielone Wzgórza otaczające Kathmandu. Nasz…
-
Kathmandu (1 października 2000)
Śpimy długo i wałkonimy się, przygotowując się do jutrzejszego raftingu. Zamierzam poczytać „Lapidarium III” Kapuścińskiego. Właśnie jestem w tej części, gdzie rozważa szybkie i powierzchowne czytanie. Może powinnam…
-
Bhaktapur (30 września 2000)
Jeżdżenie lokalnymi autobusami wchodzi nam w krew. Ale tym razem jedziemy ekspresem. Autobus rusza dopiero, gdy jest pełny. Konduktor, chłopaczek w obdartych spodniach i brudnej koszuli, zbiera opłaty…
-
Pashupatinath, Boudhanath (29 września 2000)
Dzisiaj Pashupatinath. Decydujemy się na jazdę miejscowym autobusem. Niedowierzanie w oczach naszego recepcjonisty, kiedy pytamy go o drogę na przystanek. „Wy naprawdę chcecie jechać autobusem?”. Jedziemy, chociaż tak…
