Niestety spać jest bardzo trudno. Okropnie parno i nie ma czym oddychać. Ruszamy rano dość wcześnie, bo chcemy jak najszybciej dopłynąć do punktu końcowego. Trudno będzie złapać autobus, bo teraz wszyscy Nepalczycy jadą do domów na święta i autobusy są zapchane jak rzadko. Już wczoraj Jason i Chińczycy jechali na dachu autobusu.
Mamy szczęście. Łapiemy autobus turystyczny i mamy nawet miejsca siedzące. Podróż trochę nam się wydłuża, bo autobus przed nami zderza się z ciężarówką, oczywiście przy wyprzedzaniu. Na szczęście nie ma ofiar śmiertelnych w ludziach. Trzy osoby jadą do szpitala, a my zabieramy dwie osoby z rozbitego autobusu.
