Rano po śniadaniu i wysłaniu paru maili (bo chodzą plotki, że na Koh Lipe nie ma internetu) udajemy się na przystań. Ładujemy się na stateczek i ruszamy w stronę naszych wysp dziewiczych. Pogoda, choć świeci słońce, jest bardzo wietrzna i trzeba nieźle uważać, żeby nie fiknąć kozła na plastikowym krzesełku na pokładzie. Na wyspie Tarutao opuszcza nas paru towarzyszy podróży i jest nas jeszcze mniej. Po 2 godzinach płynięcia wreszcie widzimy kontury naszej wyspy. Łódź, którą płyniemy, nie może dobić do wyspy, bo nie ma tu żadnej przystani. Do brzegu dowożą nas łodzie rybaków. Woda ma kolor szmaragdu, puste plaże, białutki piasek. Zamieszkujemy w prostym bungalowie na szczycie wzgórza z widokiem na morze.
Pakbara – Koh Lipe (15 lutego 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
