Cusco – Puno (29 września 2001)

Nie dość że za autobus przepłaciliśmy, to jeszcze niby miał być turystyczny i w ogóle jakiś super. Tak naprawdę to cud, że dojeżdżamy, bo autobus psuje się co chwila i spędzamy upojne chwile w polu, czekając aż kierowca młotkiem to ustrojstwo naprawi. Puno jest obrzydliwe, a miejscowi naciągacze nachalni do nieprzyzwoitości. Żeby się pocieszyć, idziemy sobie na pyszny obiad do restauracji z kominkiem i wreszcie jest nam trochę cieplej. Zastanawiamy się, czy chłopcy dojadą jutro rano.