Umorusany mały brzdąc biegnie za białym turystą i woła:
„Sir, Sir, ma pan brudne buty! Wyczyszczę!”
„Nie przeszkadzaj mi mały, przecież mam czyste buty!” woła turysta i … przeciera oczy ze zdumienia.
W czasie, kiedy wołający za nim sympatyczny maluch rozprasza jego uwagę, drugi opryskuje mu buty strzykawką wypełnioną śmierdzącą cieczą.
Teraz nie pozostaje nic innego jak tylko usiąść i za drobną opłatą dać sobie wyszorować buty.
Udaje nam się nie wpaść w ”pułapkę” małych pucybutów. I to wcale nie dlatego, że jesteśmy sprytniejsi, czy mądrzejsi. W New Delhi urwis z zestawem do czyszczenia butów biegnie za mną w podziemnym przejściu wołając: „Miss, miss! Masz brudne …” i milknie patrząc na moje sandały.
Na jego buzi można odczytać zdumienie graniczące z pogardą: Biała, a nie stać jej na prawdziwe buty!
