W Varanasi ostrzegają nas, żeby nie robić zdjęć płonącym stosom ze zwłokami.
– Indusi po prostu sobie tego nie życzą. – powiedział właściciel hoteliku, w którym się zatrzymujemy – Możecie chodzić, patrzeć, ale zdjęć w żadnym wypadku nie róbcie.
Wybierając się na spacer wzdłuż ghat, pamiętamy o tym miejscowym zwyczaju. Ja na wszelki wypadek trzymam swój aparacik w podręcznym plecaczku, a Włodek swój w pokrowcu przytroczonym do paska. Stoimy w milczeniu przyglądając się płonącym stosom. Poruszający to widok i skłaniający do przemyśleń. Z zadumy wybudza nas nagle syczący wściekle głos i żylasta ręka szarpiąca pokrowiec aparatu Włodka. Odwracamy się trochę zdziwieni zupełnie nie wiedząc, o co chodzi.
– Ty zrobić zdjęcie, ja to widzieć, ty mnie zapłacić, zapłacić dużo pieniędzy. – wrzeszczy właściciel syczącego głosu.
Aż się zapowietrzam ze złości. Akurat dziś nie robiliśmy żadnych zdjęć! Nagle otacza nas tłum hałaśliwych i agresywnych Indusów.
– Płacić, Płacić, natychmiast!- rozlega się zewsząd.
Niby za co?! Z oburzenia nie wiem nawet, co powiedzieć. Po chwili chwytam Indusa za rękę i wręcz wrzeszczę:
– Proszę bardzo, możemy iść natychmiast na policję i na twój koszt wywołać film. Kupisz nam potem nowy film i będzie po sprawie.
Na słowo „policja” wrzawa ucicha, a tłumek rozpierzcha się w oka mgnieniu. Sam prowodyr z wściekłym wyrazem na twarzy, każe nam się natychmiast stamtąd wynosić:
– Wynocha! Nie macie żadnego szacunku dla naszych zmarłych!
