Indonezja

  • Bajawa (30 maja 2001)

    To miła mieścina położona w górach i wreszcie nie jest tak okropnie gorąco. Włodek znalazł przemiły hotelik z bardzo miłą obsługą. Czekamy na naszego przewodnika. Powiedział, że będzie…

    czytaj dalej

  • Moni – Bajawa (29 maja 2001)

    Na Kelimutu wjeżdżamy truckiem. Leniwy przewodnik prowadzi nas w złe miejsce, ale wschód nie był jakiś specjalny, więc nie ma czego żałować. Robię z przyzwoitości jedno zdjęcie. Wspinamy…

    czytaj dalej

  • Maumere – Moni (28 maja 2001)

    Już nigdy nie popełnimy tego błędu i nie zadamy pytania kierowcy autobusu, ile kosztuje bilet. Zapłaciliśmy podwójnie, nawet po targowaniu się, ale co tam – przed nami kolejny…

    czytaj dalej

  • Maumere (27 maja 2001)

    W Maumere jesteśmy w południe. Mój plecak jako ostatni opuszcza statek – zaledwie po 1 godzinie i 15 minutach. W międzyczasie Włodek szuka hotelu, a mnie wszyscy miejscowi…

    czytaj dalej

  • Kuta – Maumere (26 maja 2001)

    Jakimś cudem, bo na pewno nie za sprawą panienki sprzedającej bilety, udaje się nam kupić bezpośredni bilet do Maumere (Flores). Rozstajemy się z Tamsin, pakujemy i do portu.…

    czytaj dalej

  • Kuta – Ubud – Kuta (25 maja 2001)

    W naszych ambitnych planach było dotarcie do wulkanu o świcie. Niestety docieramy dopiero koło 12:00. Droga, którą jedziemy, jest przeokropna – w zasadzie to chyba już nawet nie…

    czytaj dalej

  • Kuta – Ubud – Kuta (24 maja 2001)

    Rano spotykamy się z Tamsin. Ostatnio widzieliśmy się 7 miesięcy temu i nasze drogi ponownie się skrzyżowały. Włodek już zdążył wynająć samochód. Najpierw jedziemy do Tanah Lot –…

    czytaj dalej

  • Kuta (23 maja 2001)

    Ostawione Bali nie sprawia na nas wielkiego wrażenia. Kuta jest bardzo turystycznym miasteczkiem. I w tym miasteczku musimy znaleźć interesujące nas bilety na przejazdy i wynegocjować odpowiednie ceny.…

    czytaj dalej

  • Mt Bromo – Kuta (22 maja 2001)

    Nasza grupka robi się coraz mniejsza. Jan wraca do Dżakarty, Xavier do Yogyakarty. Tylko Holendrzy i my jedziemy na Bali. Podróż zabiera nam jak zwykle cały dzień –…

    czytaj dalej

  • Mt Bromo (21 maja 2001)

    Jest 4 rano. Jest nas 7 sztuk. Xavier się nie stawia o umówionej porze. Potwornie ziewamy. Ciemno przeokropnie, ale ruszamy w drogę – nie na brzeg krateru, tylko…

    czytaj dalej

  • Yogyakarta – Mt Bromo (20 maja 2001)

    Czekamy na nasz turystyczny autobus, który miał przyjechać po nas o 7:30. Zjawia się ktoś po nas, ale dopiero o 8:30. Turystyczny autobus z klimatyzacją to rozklekotany minibusik…

    czytaj dalej

  • Yogyakarta – Borobudur (19 maja 2001)

    Mimo namów właściciela hotelu, żeby wykupić u niego wycieczkę do Borobudur, bo autobusy publiczne są bardzo niebezpieczne, mimo wszystko decydujemy się na nie. Publiczne są chyba tylko dla…

    czytaj dalej

  • Yogyakarta (18 maja 2001)

    Wymowa tej miejscowości jest fascynująca. Jak można z tej nazwy zrobić jakąś „dziugdzię”? Najcudowniejsze jest jednak to, że oni też używają alfabetu łacińskiego i ulice są oznaczone. Kiedy…

    czytaj dalej