Chcemy dostać się do Patanu. Jak dotąd chętni rikszarze, gdy słyszą „Patan, Durbar Square”, natychmiast się wycofują. Jeden cwaniaczek wiezie nas na Durbar Square, ale w Kathmandu. Płacimy mu 10 rupii i wędrujemy dalej pieszo. Już za mostem na rzece Bagmati bierzemy taksówkę. Dowozi nas do Durbar Square. Tu trzeba uiścić opłatę: 25 rupii dla miejscowych, 200 dla turystów. Przypomina mi się cmentarz żydowski w Pradze. Tam turystów też traktuje się podobnie.

© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Znowu opędzamy się od natrętów. W Kumbeshwarze jakiś chłopaczek stosuje wszystkie znane mu chwyty: „Namaste” i szeroki uśmiech na twarzy. „Where are you from? What time is it?”. Kiedy Włodek robi mi zdjęcie, woła: „Beautiful!”. Idziemy do Golden Temple. Po drodze miejska myjnia i pralnia. Z niedowierzaniem przyglądam się myjącym się tam ludziom. Mam wrażenie, że ta woda bardziej brudzi, niż myje. My tutaj jak ognia wystrzegamy się miejscowej wody, chociaż ja już dwa razy z rzędu umyłam zęby z rozpędu wodą z kranu. Profilaktycznie natychmiast łyknęłam whisky.

© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Golden Temple, wciśnięta pomiędzy rozpadające się domy przy wąskiej uliczce, nęci oczy pozłotą. Wchodzimy. W świątyni nie wolno mieć na sobie nic skórzanego. Ja, osoba niezwykle sumienna, dopytuję się o pasek od zegarka. Patrzą na mnie, jakbym była pomylona. Robimy parę zdjęć i maszerujemy do obozu tybetańskich uchodźców przez Jawalakhel, która Włodkowi przypomina Wenecję. Mnie głównie interesuje tkanie dywanów. Z zafascynowaniem przyglądam się błyskawicznym ruchom rąk tkaczek. Nagle pisk i wybuch śmiechu. Jakaś tkaczka przestraszyła się dużego chrabąszcza, co znowuż rozśmieszyło jej towarzyszki.
Spoglądamy na zegarki. Musimy wracać – jesteśmy zaproszeni do Centrum Kultury Rosyjskiej na wieczór kultury nepalskiej. Z „koncertu” wracamy z nieznanym nam Nepalczykiem i w zupełnie nieoczekiwany dla nas sposób zapraszamy go na obiad. Ale nie żałujemy. Kiedy jesteśmy u siebie w pokoju, słyszymy, jak zebrani w ogrodzie poniżej Nepalczycy piją i śpiewają. Jakie to swojskie. (O.)
