Na przystanku, to znaczy na placu, jesteśmy o 6:30. Autobus oczywiście stoi. Nasze bagaże wędrują do bagażnika i zostają zamknięte na klucz. Spotykamy przy autobusie naszych ostatnich towarzyszy podróży. Gratulujemy sobie wszyscy, że dotarliśmy. A teraz jazda. Jest już 7:00, a chcemy być w Kathmandu około 16:00. To całe 188 kilometrów. Pędzimy ze średnią prędkością chyba 30 km/h, a może i mniej. Konduktorzy łażą po całym autobusie, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Zbierają opłaty od tych, którzy jeszcze nie zapłacili. Pani „miejscowa” przede mną cierpi na chorobę lokomocyjną. Swoje problemy rozwiązuje, wystawiając głowę na zewnątrz. Ja szybko zamykam swoje okno. Wreszcie docieramy i pędzimy do naszego hotelu. Prysznic zabiera nam około godziny. Woda, która z nas spływa, jest czarna.
Jiri – Kathmandu (26 października 2000)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
