Taupo – Napier (6 marca 2001)

Rano idziemy razem z Cathy wykąpać się w gorących źródłach, a potem na godzinny spacer po buszu. A potem pożegnanie i w drogę do Napier. W Napier powinniśmy być około 12:00. Marion i Barry czekają na nas z lunchem. Marion przysłała nam wskazówki, jak dotrzeć do ich domu. Trafiamy bez najmniejszego problemu. Po lunchu wybieramy się na zwiedzanie fabryki przetwarzającej owcze skóry. Wreszcie owce – na razie co prawda tylko w postaci skór, ale lepsze to niż nic. Potem wybieramy się do centrum miasta. Napier zostało całkowicie zniszczone w 1931 roku przez olbrzymie trzęsienie ziemi. Zostało odbudowane w stylu art deco i wygląda jak żywcem wyjęte z amerykańskich filmów z lat trzydziestych – brakuje tylko starych samochodów. Wieczorem jesteśmy zaproszeni przez Marion i Barry’ego na obiad w klubie Rotary. Trochę niepokoimy się „strojami wyjściowymi”, ale chyba jakoś uchodzimy w tłoku. Spotkanie bardzo ciekawe – jest delegacja Rotary z Brazylii i Wielkiej Brytanii. Zachowują się bardzo sympatycznie, bo witają nas też jako specjalnych gości. Przysiada się do nas jakiś pan (Allan), który uwielbia Polskę i którego żona (Krystyna) jest z Polski. Żony na spotkaniu niestety nie ma, ale Marion i Barry nie widzą żadnego problemu i zapraszają Allana wraz z żoną do siebie do domu na wieczór. W rezultacie idziemy spać grubo po północy i jesteśmy zaproszeni na następny dzień na obiad do Krystyny i Allana.