Wielka Rafa Koralowa (26 kwietnia 2001)

Rano pierwsze nurkowanie o 6:30 i podnosimy kotwicę. Ruszamy na następną rafę. Tym razem jest to Norman Reef. Norman Reef to podwodne korytarze, jaskinie i tunele. Bawimy się przednie, pływając wśród nich. Płyniemy jakimś korytarzem, schodzimy coraz niżej i niżej. Ooo! Zeszliśmy na 19 metrów, odwróciliśmy profil. Ciekawe, czy ktoś to zauważy. Zauważają. Jesteśmy dosłownie uziemieni na następne 4 godziny.

Ale o 16:00 jest już następny nur i cudowne zabawy z żółwiami. Jak miło tak siedzieć sobie na piasku i obserwować olbrzymiego żółwia, który jest gdzieś z metr od nas. Tak się do nas w końcu przyzwyczaja, że Włodek głaszcze go po głowie, a ja po łapie. Nie ma nic przeciwko temu. Potem małe spotkanie z rekinem. Krąży wokół nas, a każde kółko jest coraz ciaśniejsze. Już się zastanawiam, czym go przywalić, jak podpłynie za blisko. Na szczęście odpływa, a my wracamy do statku.

Po drodze spotykamy słynnego tutaj Wally’ego. To wielgachny maori wrasse. Jest przezabawny. Zachowuje się jak psiak. Kiedy Włodek udaje, że coś wyciąga z kieszeni, pędzi w jego stronę z nadzieją w wyłupiastych oczach, że coś może dostanie. Podpływa do mnie i ociera się o mój brzuch. Dopiero jak go głaszczę przez kilka chwil, łaskawie odpływa.