Lot mamy niezwykle przyjemny. Przede wszystkim niewiele ludzi – mamy dla siebie aż cztery miejsca. Ja z przejęciem oglądam wszystkie romansidła na wideo, a Włodek gra w gry komputerowe. Czas mija niepostrzeżenie i już lądujemy. Człowiek tak się odzwyczaił od Azji, że prawie uwierzyłam panience, która poinformowała mnie, że autobusy publiczne nie biorą pasażerów z bagażem. Oprzytomniałam dopiero wtedy, kiedy zauważyłam, że jest ona agentem prywatnej linii autobusowej. Ciekawe, jaki ten Singapur jest. Wyglądamy przez okna autobusu. Duże i – o dziwo – czyste miasto. A poza tym sklepy, sklepy i jeszcze raz sklepy. Znalezienie noclegu zabiera nam trochę czasu, ale wreszcie znajdujemy coś w przystępnej cenie i nie takie paskudne. Ruszamy do miasta. I jeszcze raz sklepy, sklepy i sklepy. Ja jestem koszmarnie śpiąca, ale Włodek musi wysłać artykuł, więc idzie do internetu, a ja spokojnie zasypiam.
Singapur (15 maja 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
