Na Kelimutu wjeżdżamy truckiem. Leniwy przewodnik prowadzi nas w złe miejsce, ale wschód nie był jakiś specjalny, więc nie ma czego żałować. Robię z przyzwoitości jedno zdjęcie. Wspinamy się na właściwy punkt widokowy już sami. Oglądamy słynne jeziorka. Mamy szczęście – jest słońce, chmury jeszcze nie dotarły z dolin. Jeziorka rzeczywiście są różnych kolorów. Według miejscowych legend do nich wędrują dusze po śmierci. Na nas już czas, bo musimy zejść do Moni, żeby złapać autobus, który odjeżdża gdzieś pomiędzy 10:00 a 13:00. Pędzimy w dół tak szybko, że prawie nadeptuję na żmiję. W ostatniej chwili zauważam ją i na sekundę zatrzymuję nogę w powietrzu. Dobrze, że tak pędziliśmy. Dzisiaj autobus odjechał o 9:55.
Moni – Bajawa (29 maja 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
