Labuan Bajo (4 czerwca 2001)

August odwołuje ścinanie ryżu – jest zbyt mokro. Włóczymy się po mieście bez celu. Spotykamy prześmieszną parę – on Szwed, 1,98 m wzrostu, ona Japonka, 1,55 m. Spędzamy z nimi miłą chwilę, zastanawiając się, co robić. Nasze wątpliwości rozwiewa Marybeth (żona Stanisława): „Jedźcie na Serayę”. Jest już któraś osoba z kolei, która nam tę wyspę poleca. Rezerwujemy więc bungalow na wyspie i mamy się spotkać następnego dnia rano z panem Fransisem, który łodzią zabierze nas na Serayę.