Wczesnym rankiem piszemy karteczkę pożegnalną dla naszych gospodarzy, popijamy herbatę i mkniemy, czujnie się rozglądając dookoła, na przystanek autobusowy. Niedziela – puste ulice, gdzieniegdzie tylko jacyś żebracy i ludzie śpiący na ulicy. Na szczęście nikt oprócz miejscowych cinkciarzy nas nie zaczepia. No i w drogę. Przed nami 9 do 10 godzin w autobusie. Na szczęście władza dba o naszą rozrywkę – co jakiś kawałek autobus jest zatrzymywany do rewizji. Wszyscy mężczyźni muszą opuścić autobus, ustawić się w rzędzie i cierpliwie czekać, aż uzbrojony po zęby policjant stwierdzi, że jednak nie jest się zbiegłym bandziorem. Najpierw z przejęciem liczę te rewizje. Po czwartej już trochę zaczynają nam się one nudzić. Włodek stwierdza, że przynajmniej może trochę rozprostować nogi. I tak około 18:00 docieramy do Santa Elena. I znowu dopadają nas naganiacze. Oczywiście autobus za darmo, no oczywiście do bardzo konkretnego hotelu, no i może byśmy u nich kupili bilety na przejazd do Tikal, a w ogóle jakie są nasze plany. Może do Belize, a to świetnie, bo oni mają właśnie super ofertę do Belize. Włodek stwierdza spokojnie: „Jesteśmy zmęczeni, chcemy się wykąpać, potem odpowiemy”. Naganiacz ma bardzo marsową minę: „Ta specjalna oferta jest naprawdę super, ale trzeba się zdecydować natychmiast – jedyne 15 dolarów, za taką cenę na pewno nie dojedziemy do Belize”. Boże, jak to dobrze, że są przewodniki, z których wiemy, że można dojechać do Belize za jakieś 7–8 dolarów. Nasza rozmowa przyciąga uwagę jakiejś Amerykanki. Ona już była w Tikal. Ja oczywiście pierwsza panikara w mieście, od razu do niej z pytaniem: „No a jak tam w Tikal bezpiecznie?” Oczywiście miałam nadzieję, że odpowie: „No pewnie”. Ona jednak mówi: „Ach, masz na myśli ten zeszłotygodniowy napad, gwałty i zabójstwo”. Szczęka opadła mi do kolan i tak już została przez chwilę.
Guatemala City – Santa Elena – Flores (24 czerwca 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
