I znowu budzik dzwoni o 4:30 rano. Z obłędem w oczach chwytamy swoje bambetle i pędzimy do autobusu. W drodze do Tikal wszyscy przysypiają. W jednej z pasażerek rozpoznaję Japonkę, która potem okazuje się być Koreanką, która chodziła do tej samej szkoły co my w Antigua. Ona nas nie pamięta, ale nie przeszkadza nam to w przyjemnej rozmowie. Pyta się o nasze plany, bo szuka kogoś, z kim mogłaby przejechać do Belize, bo sama trochę się boi. Tak oto zawiązujemy swój pierwszy sojusz koreańsko-polski. Ale przed nami już park historyczny. Z przewodnikiem w ręku i nerwowo rozglądając się, pędzimy oglądać ruiny. Z dżungli dochodzą nas jakieś upiorne wycia. Pytam się jakiegoś żołnierza, co to za hałas. „To małpy” – odpowiada. Włodek oczywiście od razu rusza w dżunglę, ja za nim, pokrzykując, że to chyba niebezpieczne i lepiej trzymać się głównych dróg, a nie ścieżek w dżungli. Okazuje się jednak, że te przeokropne czarne wyjce przyciągnęły też uwagę paru strażników, więc od razu czuję się bezpiecznie. Dżungla jest zupełnie niesamowita – zielona i mglista. Odgłosy nieznanych nam ptaków wibrują w powietrzu, spod nóg ucieka mały lisek. Wędrujemy do pierwszej świątyni, po jej ścianach włóczy się jakiś lemuropodobny zwierzak. Jest niewielu turystów – można wszystko obejrzeć w ciszy i spokoju. Przysiadamy na szczycie piramidy i patrzymy z góry na dżunglę. Niesamowity widok. Chodzimy po całym terenie i nawet się nie spostrzegamy, że już jest 12:00 w południe. Kiedy zbliżamy się ponownie do głównego placu, widzimy tłumy przybyłych turystów. Jak to dobrze, że odwiedziliśmy to miejsce tak wcześnie rano. Po powrocie załatwiamy bilety do Belize. Ku naszemu miłemu zaskoczeniu Koreanka – Sangyoo – znalazła bardzo korzystną ofertę: autobus bezpośredni do Belize za jedyne 8 dolarów. Nie wierzcie nigdy naciągaczom!
Tikal (25 czerwca 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
