Merida – Palenque (9 lipca 2001)

Aleśmy wymyśli. Lądujemy w Palenque o 2:30 w środku nocy. Siedzimy więc na dworcu do 6 rano, czekając na przyjście dnia. Palenque jako mieścina jest niczym specjalnym, ale ruiny starożytnego miasta zbudowane wśród wzgórz bez metalowych narzędzi i zwierząt pociągowych wprawiają nas w zaskoczenie. Jeszcze ciągle niezbadane, co jakiś czas przynoszą nowe odkrycia. Ostatnie to z roku 1999 w piramidzie XX, a jak twierdzą archeolodzy, jeszcze czeka ich tu wiele miłych niespodzianek. Wędrujemy dżunglą wzdłuż strumienia i małych wodospadów. Dochodzące głosy kąpiących się w nich tubylców i turystów brzmią pewnie tak samo jak przed tysiącem lat. Nietrudno sobie wyobrazić toczące się tu życie, zwłaszcza że rysy twarzy mieszkańców miasta są takie same jak te z masek odkrytych w Palenque.