Sequoia National Park (14 sierpnia 2001)

Wraz z Hankiem, który zaproponował nam wspólną wycieczkę do parku, jedziemy do Sequoia National Park. Drzewa są niesamowite. Ścięcie jednego zabierało drwalom dwa dni. Kiedy zadzieramy głowy w górę, widzimy pień drzewa i koronę gdzieś strasznie daleko. Cały oddział kawalerii znalazł kiedyś schronienie w pniu jednego drzewa. Z podziwem patrzymy na olbrzymy, z których większość pamięta czasy Chrystusa. I co ciekawe – dowiadujemy się, że żeby te drzewa mogły przetrwać, potrzebne są pożary. Odkryto ten fakt przypadkowo i od tego czasu nikt nie gasi już naturalnych pożarów, których łuny i dym obserwujemy nad wzgórzami. Rozglądamy się za niedźwiedziami, niestety do jednego nie zdążyliśmy dobiec, a może i dobrze, bo była to podobno niedźwiedzica z małymi.