W ciągu całej naszej wizyty nie udało nam się ani pójść spać przed północą, ani wstać przed dziewiątą rano. Zaczynamy się pakować. Zauważyliśmy u siebie bardzo ciekawą cechę – jeśli zostajemy gdzieś dłużej niż dwie noce, nasze rzeczy powolutku opanowują dom, w którym jesteśmy. Są dosłownie wszędzie. Tym razem poszukuję mojego notatnika z wszystkimi danymi i dzienniczkiem – zapadł się jak kamień w wodę. Mam podejrzenie, że został wyrzucony do śmieci wraz z plikiem gazet. Wyposażone w krzesło wędrujemy z Kasią do miejscowego śmietnika. Dobrze, że nas nikt nie widzi. Wskakuję do śmietnika i grzebię w śmieciach – mój Boże, na co mi przyszło, dobrze, że nas nikt nie widzi. Oczywiście dużo łatwiej było wskoczyć do śmietnika niż z niego wyjść – dokonuję niebywałych jak dla mnie akrobacji. Kiedy wykończone z Kasią wracamy do domu, zjawia się Włodek, który radośnie donosi nam, że znalazł mój notatnik w samochodzie. No i po co ja grzebałam w tym śmietniku? Zaopatrzeni przez Kasię w prowiant na drogę, wreszcie ruszamy. Jedziemy trasą zaproponowaną przez Adama. Widoki po drodze powodują, że bez przerwy zatrzymujemy się i pstrykamy zdjęcia jak obłąkani. Jednocześnie zastanawiamy się, co może czekać na nas w parkach narodowych, skoro zwykła trasa widokowa wprawia nas w osłupienie. Do Moab docieramy już po zmroku. Znajdujemy naszego serwasowego gospodarza, ale… okazuje się, że on, w nawale pracy, zapomniał powiedzieć swojej żonie o naszym przyjeździe. Nie chcemy w żadnym wypadku doprowadzać do scysji małżeńskich i mówimy, że przecież możemy zanocować w motelu czy na kempingu. Nie ma o tym mowy – zapraszają nas do swojego przedziwnego domu z 3 kotami i 5 psami. My mieszkamy w domku „gościnnym”, to znaczy w przedziwnej małej chatce zbudowanej z ziemi, i jak ostrzegają nas gospodarze: „Tylko uważajcie na pająki – mamy tu parę czarnych wdów, zasadniczo nie są niebezpieczne, ale mogą wejść do buta albo pomiędzy ubrania”.
Salt Lake City – Moab (4 września 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
