LA – Atlanta – Lima (21 września 2001)

Zrywamy się skoro świt i jedziemy na lotnisko oddać samochód. Trochę się denerwujemy, jak to będzie na tym lotnisku, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach. Ku naszemu zaskoczeniu, może oprócz zwiększonej liczby kontroli, zwłaszcza osób pochodzenia arabskiego, niewiele się zmieniło. Lecimy Deltą – najbardziej rozbawia nas to, że za oglądanie filmu video trzeba dodatkowo płacić, no ale na szczęście już lądujemy w Atlancie i wędrujemy kilometrami, żeby dotrzeć do naszego następnego samolotu. Tym razem, mimo że to też Delta, za film nie trzeba dodatkowo płacić i przynajmniej jest przyzwoite jedzenie. W Limie lądujemy o 10:45 wieczorem i postanawiamy starym zwyczajem spędzić noc na lotnisku. Na szczęście jest gdzie przycupnąć.