Opuszczamy obrzydliwie szare miasto Puno i ruszamy w stronę granicy boliwijskiej. Ciekawe, czy chłopacy będą mieli jakieś problemy z opuszczeniem Peru. Te nasze wizy utrudniają nam wszystkim życie – niby dostali przedłużenie, ale… No i oczywiście są schody, ale na szczęście niezbyt wielkie. Muszą jedynie wrócić taksówką do miasta, bo granica jest oczywiście w szczerym polu, i zrobić ksero wiz i paszportów i już jesteśmy po drugiej stronie granicy, czyli w Boliwii. Łapiemy jakiś autobusik do Copacabany, który dosłownie pęka w szwach od przeogromnej ilości pasażerów. Copacabana jest przeurocza. Niestety na Isla del Sol nie udaje nam się przedostać, bo wszystkie łódki już odpłynęły, a te które zostały, żądają nieprzyzwoitych pieniędzy za przejazd. Nic to – wyruszymy jutro rano. Na razie przechadzamy się w miłym słoneczku po ulicach miasteczka i chłopacy rozmawiają po polsku z kim popadnie – jest to naprawdę przezabawne.
Puno – Copacabana (1 października 2001)
Teksty oryginalne dziennika „Podróż dookoła świata” pisane na komputerach bez zainstalowanych polskich znaków diakrytycznych. Korekta językowa wykonana automatycznie. Brak pełnej poprawności językowej.
Podróż dookoła świata
- Urzekająca egzotyka
- Pierwszy rafting
- Jest cudownie
- Puskhar Camel Festival
- Jaisalmer i Thar Desert
- Wakacje od wakacji
- Czysta przyjemność
- Dzień Wszystkich Świętych
- Pamiętny rzut monetą
- Wigilia poza domem
- Angkor Wat
- Koncert milenijny
- Trekking w Chiang Mai
- Mekong
- Inner-tube rafting
- Pierwszy „nur” w ciepłej wodzie
- Full Moon Party
- Black water rafting
- Skok na bungy
- Oodnadatta Track
- Uluru i Kata Tjuta
- Wielka Rafa Koralowa
- Sea World
- Borobodur
- Krajobraz Mt. Bromo
- Polscy księża misjonarze
- Raj na ziemi
- Znowu w szkole
- Blue Hole
- Ruiny Majów
- Kolorowa Guelaguetza
- Uroczy świat Tequili
- Olbrzymie olbrzymy
- Prawdziwy Dziki Zachód
- Błogie życie w SLC
- Cuda natury
- Machu Picchu
- Droga śmierci do parku Madidi
- Kopalnie srebra w Potosí
- Uwięzieni w Uyuni
- Ogromne ptaszyska
- Salsa, cygara i socjalizm
- Nasza złota jesień
