Negril – Montego Bay (24 listopada 2001)

Jest sobota, czyli kursują zwyczajne autobusy. Najpierw jednak trzeba dostać się na terminal autobusowy. Taksówkarze zdzierają z turystów ile się tylko da. Jesteśmy zdecydowani iść pieszo. Nasze plany a plany taksówkarzy to dwie różne rzeczy. Tu taksówkarze sami się zatrzymują, bez względu na to, czy mamy ochotę jechać taksówką, czy nie. Okazuje się jednak, że trzecia taksówka z rzędu proponuje nam stawkę dla miejscowych. W takiej sytuacji bez wahania wskakujemy do niej i dojeżdżamy do terminalu. Nasz taksówkarz uprzedza, że autobusów niewiele, ale można do Savannah del Mar dojechać taksówką. Jak poczekamy na jeszcze dwie osoby, to taksówka jest w cenie biletu autobusowego. No jeśli tak, to czemu by nie. W Savannah przesiadamy się do autobusu publicznego. Autobusy publiczne od turystycznych różnią się tylko tym, że do publicznych ładuje się tyle osób, ile jest miejsc, a płaci się 5 razy mniej. Poza tym wyglądają tak samo i jeżdżą po tych samych rozklekotanych drogach. Docieramy do Montego Bay i zatrzymujemy się ponownie w Ocean View Hotel.