Indie
-
Alappuzha – Kollam/Quilon (2 grudnia 2000)
Wycieczka statkiem z Alappuzha do Kollam. Budzę się rano i już wiem, że Włodek, opędzając się od komarów, wybrał lepszą opcję. Całe ręce i szyję mam podziobane przez…
-
Ernakulam – Alappuzha (1 grudnia 2000)
Jak ten czas szybko leci. Już pierwszy grudnia, a nam się wydaje, że dopiero co wyjechaliśmy z Polski. W Ernakulam łapiemy autobus do Alappuzha, miasteczka w Kerali, które…
-
Vagator – Margao (30 listopada 2000)
Spakowani ruszamy do Chapory na autobus i śniadanie. W międzyczasie mały skok do kafejki internetowej. I jaka ulga! Bilety są potwierdzone, co prawda w dwóch różnych wagonach, ale…
-
Vagator – Anjuna (29 listopada 2000)
Dziś dzień zakupów. Cieszymy się bardzo, no i wreszcie po bardzo długim czasie spotykamy naszych rodaków. Wzdycham ciężko, kiedy mówią, że wczoraj skończyli kiełbasę (i to z Krakowa).…
-
Vagator (28 listopada 2000)
Wakacje, wakacje. Niech żyją wakacje. Goa słynęło kiedyś z dragów. Ja dołączam do tej szlachetnej tradycji, połykając swoich osiem tabletek do każdego posiłku. Wieczorem wybieramy się na psychodeliczną…
-
Vagator (27 listopada 2000)
Dziś laba. Słońce, morze (woda tak ciepła, że nie czuje się żadnej różnicy temperatur), palmy, no i wizyta u lekarza. Wychodzę na prostą. Dostaję jeszcze lekarstwa na następne…
-
Vagator – Old Goa (26 listopada 2000)
Dziś niedziela. Wybieram się do kościoła, czym wzbudzam życzliwe zainteresowanie mieszkańców miasteczka. Potem jedziemy naszym skuterkiem do Old Goa – byłej stolicy portugalskiej kolonii. Właśnie obchodzą nowennę odpustową…
-
Vagator – Aguada Fort – Sinquerim Beach – Calangute – Baga (25 listopada 2000)
Dziś dzień prawdy. Wynajmujemy skuter. Włodek z kamienną twarzą siada po raz pierwszy w życiu na to urządzenie i próbuje jechać. Pierwsze, drobne niepowodzenie tłumaczymy właścicielowi skutera tym,…
-
Vagator (24 listopada 2000)
Po pierwszej nocy spędzonej w Chaporze przenosimy się do Vagator. A potem od razu na plażę, gdzie droczymy się z krabami i czytamy książki. Niebo bez jednej chmurki.…
-
Mumbai (22 listopada 2000)
I znowu Bombaj. Teraz dla odmiany doskwiera mi żołądek. Próbuję wymiotować, ale nie przynosi to ulgi. W międzyczasie próbujemy zrealizować czek podróżny na 500 dolarów, który udało mi…
-
Ellora Caves (21 listopada 2000)
Mimo niezwykłych wysiłków miejscowych naciągaczy do jaskiń jedziemy autobusem. W zasadzie słowo „jaskinie” nie wydaje się tu być najodpowiedniejsze. To raczej świątynie wykute w skale na przestrzeni wieków.…
-
Aurangabad (20 listopada 2000)
Podróż do Aurangabadu jest dla nas miłą niespodzianką. Włodek wytargował bilety autobusowe po tak niskiej cenie, że podejrzewamy, iż nasz autobus pewnie w ogóle tam nie dojedzie. Ze…
-
Mumbai – Aurangabad (19 listopada 2000)
Bombaj jest zupełnie inny od miast, które widzieliśmy do tej pory. Przestrzenny, nowoczesny i jeszcze czuć w nim dawny kolonializm. Okropnie głodni wskakujemy do jakiejś klimatyzowanej restauracji. Ja…
-
Udaipur – Mumbai (18 listopada 2000)
Śpimy długo, bo przed nami noc w autobusie (16 godzin). Włóczymy się po mieście, żeby jeszcze trochę pooddychać jego atmosferą. I o 15:30 docieramy na przystanek autobusowy. Autobus…

