Delhi (7 listopada 2000)

W rezultacie naszych starań Włodek ma wizytę u dentysty o 10:30. Jedziemy. Kiedy docieramy do kliniki, okazuje się, że została przeniesiona w zupełnie inne miejsce. Jedziemy w to inne miejsce. Tam bardzo uprzejma recepcjonistka jest niezwykle zdziwiona, że jesteśmy umówieni do dentysty, bo oni dentysty nie mają. Na karteczce widzę nasze nazwisko. Zaczyna się wyjaśnianie sprawy. Tak, oczywiście, jesteśmy umówieni, tylko w innym miejscu. Jedziemy dalej. Włodek niestety potrzebuje drugiej wizyty. Znaczy się czeka nas jeszcze podróż jutro. O rety.