Chapora (23 listopada 2000)

Noc mija mi spokojnie, zwłaszcza że w klasie 3A. My do tej pory podróżowaliśmy tylko sleeperem drugiej klasy. Już się nauczyłam, jak należy sobie wymościć gniazdko na swojej pryczy. W 3A tak samo szybciutko wskoczyłam na swoją pryczę, wyciągnęłam swój kocyk, polar pod głowę i… Uprzejmy wagonowy przynosi mi poduszkę, prześcieradło i kocyk.

Wreszcie ranek. Za oknami palmy i błękitne niebo. Plaż na Goa jest mnóstwo, ale my byśmy chcieli taką plażę raj, która pamięta jeszcze dawne czasy i tamtych hipisów. Stawiamy na Chaporę i Vagator. Strzał w dziesiątkę. Malutkie wioseczki nad brzegiem Morza Arabskiego mają w sobie wiele uroku. Plaże z białym piaseczkiem są otoczone skałami, znad których widać palmy. Stare domki, z których niektóre pewnie jeszcze pamiętają Portugalczyków, kryją się w palmowych gajach. Wieczorem idziemy na plażę, obserwując przypływ. Jesteśmy szczęśliwi. Gdyby mnie jeszcze tylko tak nie bolał żołądek.