Kollam – Varkala (3 grudnia 2000)

Śpimy w jakimś beznadziejnym hoteliku, z którego uciekamy w te pędy. Uciekamy na plażę do Varkala. I znowu jeden z tych przyjemnych dni, kiedy jedynym problemem jest gdzie i co zjeść. Opijamy się wspaniałymi świeżymi sokami z pomarańczy, granata i innych owoców, których nazwy nic nam nie mówią.