Agra – Fatehpur Sikri – Bharatpur (13 grudnia 2000)

O 6 rano jedziemy obejrzeć Tadż Mahal z rooftop restaurant. Patrzymy, jak powolutku wynurza się z mgieł i jak oświetla je słońce. Rzucamy monetą, czy wchodzić, czy nie. W dniu, w którym wjechaliśmy do Indii, rząd indyjski zmienił ceny biletów. Tadż Mahal kosztuje teraz 21 dolarów od osoby. Rzucamy monetą. Ta pokazuje, że mamy wejść.

Wchodzimy wściekli jak diabli na cały indyjski rząd. Po chwili złość nam mija. Tadż Mahal jest piękne i zapominamy o zapłaconych 42 dolarach i o tym, że Hindusi za wejście płacą jedynie 10 rupii. Mauzoleum oczarowuje – można się w nim zakochać.

A potem wsiadamy do autobusu do Fatehpur Sikri. Już na przystanku wyluskuje nas właściciel hotelu. Ma w swoim hotelu przechowalnię bagażu, no i może chcielibyśmy u niego przenocować. Hotelik jest bardzo sympatyczny, ale my planujemy wieczorem przejazd do Bharatpur. Właściciel żali się nam, że podniesienie cen biletów wstępu spowodowało spadek napływu turystów do Fatehpur Sikri. Interesy miejscowych hotelikarzy nie idą najlepiej. Uprzedza nas, aby broń Boże nie płacić 10 dolarów za wejście, bo najważniejszy meczet jest za darmo, a resztę można obejrzeć, spacerując dookoła muru. Rzeczywiście – ma rację.