Koh Lipe – Bangkok (21 lutego 2001)

Droga powrotna na ląd jest prawie taka sama jak poprzednio. Z tą tylko różnicą, że pogoda jest idealna i nie musimy chować się za wyspami przed potężnym wiatrem. W Pakbara rozglądamy się za Magdą i Krzyskiem. Ponieważ ich nie widzimy, ładujemy się do minibusa do Hat Yai. W Hat Yai kupujemy bilety na pociąg do Bangkoku. Niestety nie ma miejsc leżących (podróż trwa 17 godzin), ale co tam. Najważniejsze jest to, że Włodek zdąży do dentysty jutro na 14:00.