Melbourne (25 marca 2001)

Kasia przygotowuje dla nas śniadanie, które popijamy szampanem. Jak mówi mama Kasi przez telefon: „A tak, u nas Piorewiczów to zupełnie normalne”. A potem Melbourne: przechadzka po South Bank, bazar niedzielny, Ogrody Botaniczne (w których roi się od odświętnie ubranych Greków) i pomnik Nieznanego Żołnierza. A w dzielnicy Kasi festiwal wina i przepyszne kalmary, i wieczór w irlandzkim pubie w towarzystwie Kasi, Eli i Tadka. A już bardzo późno Kasia raczy nas „Priscillą – królową pustyni”. Widok niekończącej się drogi przez pustynię będzie nam chyba towarzyszył przez całą naszą podróż.