Sydney – Canberra (10 maja 2001)

Pani Teresa i pan Jurek odprowadzają nas prawie aż do wyjazdu na autostradę w kierunku Canberry. Droga dość pusta, tylko co chwila informacje o ukrytych kamerach i nieoznakowanych samochodach policyjnych. Paru nieszczęśników mijanych przez nas po drodze dyskutuje z policjantami. Canberrę łykamy w pigułce. Basia, która nas po niej oprowadza, ma techniki zwiedzania opanowane do perfekcji. My już wiemy, że w Canberze zostaniemy o jeden dzień dłużej. Spodobało nam się to przedziwne miasto. A poza tym ta wystawa Moneta!