Kuta – Maumere (26 maja 2001)

Jakimś cudem, bo na pewno nie za sprawą panienki sprzedającej bilety, udaje się nam kupić bezpośredni bilet do Maumere (Flores). Rozstajemy się z Tamsin, pakujemy i do portu. Dzięki temu, że nawiązałam znajomość z panią z zakładu fryzjerskiego (polubiła mnie ze względu na papieża, który też jest Polakiem), odkryliśmy niebieskie taksówki. Tak więc dzięki papieżowi w niezwykle wygodny i tani sposób docieramy do portu Benoa i wchodzimy na pokład naszego statku. Jedziemy klasą eksekutif i puszczają nam Jasia Fasolę na wideo. Klimatyzacja działa tak sprawnie, że jest nam aż za zimno. Mimo że mamy wygodne fotele, to i tak śpimy na podłodze za przykładem ludności miejscowej – zdecydowanie wygodniej.