Zipolite (19 lipca 2001)

Mój żołądek wrócił do normy. Włodka niestety nie – u niego to chyba coś więcej niż zwykłe obżarstwo. Trochę się biedak męczy, a przed nami długa droga do Oaxaca. Co za koszmar. Trochę się dziwiliśmy, jak nam mówiono, że te 250 km jedzie się 7 godzin. Przestaliśmy się dziwić już po 5 minutach jazdy. Autobus pnie się po zawrotnych zakrętach pod górę. Tak mną rzuca na fotelu, że nie mogę zasnąć. Włodek decyduje się spać na podłodze. Zwijam się w kłębuszek na naszych siedzeniach i próbuję zasnąć. Rano liczymy nasze siniaki.