Oaxaca (22 lipca 2001)

Rano jedziemy do Monte Albán – miasta Majów położonego na jakby ściętym szczycie góry. Przysiadamy na szczycie piramidy i oczami wyobraźni widzimy, jak to miasto wyglądało kiedyś, kiedy zamieszkiwał je tłum ludzi. W Monte Albán znaleziono w jednym z grobowców podobno najbogatszy skarb w całej Mezoameryce. Znajduje się on w muzeum w Oaxaca. Do Muzeum wybieram się niestety sama, bo Włodka niestety dopadła zemsta Montezumy. Muzeum jest doskonałe, a na dokładkę dostaję wystawę rzeźb Rodina. O 18:00 spotykamy się z Sangyoo. Chcemy zobaczyć historię Guelaguetzy. Niestety Sangyoo jest głodna i zanim wreszcie udaje nam się dotrzeć na plac przed bazyliką Soledad, wszystkie wejścia są już zamknięte. Sangyoo, odczuwając niezwykle wyrzuty sumienia, staje dosłownie na głowie i… w rezultacie wpuszczają nas do środka i mamy najlepsze miejsca. Co prawda ciarki przechodzą mnie po grzbiecie, kiedy w trakcie przedstawienia tuż koło mojej ręki wędruje sobie skorpion, no ale może mnie nie dziabnie. Samo przedstawienie pokazuje historię święta od czasów azteckich do dzisiaj. Plejada strojów, tańców, śpiewów i wspaniała lekcja historii.