Monika znalazła dla nas gdzieś spod ziemi wycieczkę czysto nie turystyczną do fabryki tequili. Zatem zacieramy ręce z radości i wraz z Martinem jedziemy pod miasteczko Tequila, czyli jedynego miejsca na świecie, gdzie produkuje się tequilę.
Uzbrojony strażnik wpuszcza nas przez bramę na teren hacjendy, gdzie czekamy na naszego przewodnika. Hacjenda od lat należy do tej samej rodziny. Na jej terenie znajduje się stara i nowa fabryka. Kiedy Włodek wyciąga aparat, żeby zrobić zdjęcie nowej fabryki, nasz przewodnik protestuje: „Tajniki produkcji są ściśle tajne, nie wolno robić tu zdjęć”. Włodek oczywiście już zdążył pstryknąć fotkę. Mijamy zabudowania mieszkalne hacjendy i idziemy przez niekończące się pola agawy. Przyglądamy się robotnikom, którzy odcinają liście agawy i wrzucają je do wielkich „pieców”. Próbujemy smaku agawy po ostygnięciu – jest słodka i bardzo smaczna. Mijamy szybkim krokiem olbrzymie zbiorniki, w których destylowana jest tequila.
Nasz przewodnik wydaje z siebie westchnienie ulgi, kiedy wreszcie docieramy do starej fabryki i nie musi już obserwować Włodka i jego aparatu. No i wreszcie film o hacjendzie i tequili i degustacja trunku. Systematycznie próbujemy każdego typu – wszystkie są doskonałe.
Później Martin wiezie nas na wzgórze Tequili i wspinamy się na jego szczyt. Patrzymy w dół, gdzie nie sięgnąć wzrokiem, ciągną się pola agawy. Wieczorem wybieramy się do Nacho i Lilli (siostry Moniki), gdzie oglądamy film z wyprawy Martina i Moniki na Mount Pumori.
