Guadalajara (4 sierpnia 2001)

Śniadanie jemy na tarasie domu Lilli i Nancho, skąd ruszamy na hacjendę rodziców Nancho. Włóczymy się po górach, oddychając świeżym górskim powietrzem. Lunch jemy w jakiejś malutkiej meksykańskiej wioseczce i wybieramy się wspinać po skałkach. Niewiarygodne przeżycie. To, co do tej pory wydawało nam się fizycznie niemożliwe, staje się faktem i jest niezwykłe.