Los Angeles (18 września 2001)

O rety – znowu trzeba mówić po hiszpańsku. Mimo że jest to ambasada Peru w USA, z angielskim jest słabiutko. Chwila grozy dopada nas, kiedy urzędnik z czarującym uśmiechem na twarzy prosi o zaświadczenie z naszego macierzystego banku. Po długiej konferencji z kimś nadrzędnym decyduje się przyjąć od nas paszporty i jutro mamy się zgłosić po wizy.