La Paz (5 października 2001)

Jedziemy do Księżycowej Doliny – oznacza to nie mniej ni więcej jak przejazd przez całe La Paz. Ale nie narzekamy. Przejeżdżamy przez zdecydowanie bogate dzielnice – niektóre domy otoczone są drutem pod napięciem. Sama Księżycowa Dolina jest jakby miniaturką Bryce Canyon. Jeszcze teraz jest za darmo, ale już budują barierki i podejrzewamy, że za parę tygodni nie będzie się można po niej włóczyć swobodnie. Potem zwiedzamy muzeum koki w La Paz. Ciekawe, malutkie muzeum, z którego dowiadujemy się między innymi, że Coca-Cola produkuje mnóstwo kokainy do swoich napojów. Żujemy też liście koki i trochę nam drętwieją szczęki, ale poza tym nic nam się nie dzieje. Na pożegnanie chłopcy grają w tysiąca, którego niestety nie kończą, i już się rozstajemy. Smutno nam – bardzo dobrze nam się z nimi wędrowało.