Hawana – Sancti Spíritus (7 listopada 2001)

W ostatniej chwili zmieniamy plany i nie jedziemy do Santiago, ale do Sancti Spíritus. Kupno biletów autobusowych na Kubie to niezła zabawa. Najpierw trzeba się przedrzeć przez kordon taksówkarzy, później dotrzeć do okienka w kasie, żeby tam dowiedzieć się, że obcokrajowcy nie mogą kupować biletów za peso. Jest dla nas specjalna kasa, gdzie kupujemy bilety za dolary, a przelicznik jest 1 peso = 1 dolar. Tak więc Kubańczycy płacą do Sancti Spíritus 19 peso, a my 19 dolarów. W kantorze za jednego dolara dostaje się 26 peso. Trochę nas te ceny zaskakują i gorączkowo liczymy nasz majątek w gotówce. Hmmm, trzeba będzie wyciągnąć coś z karty. Oj naiwniaczki!!!!! Nasze karty Citibanku owszem, wydane są w Polsce, ale sam bank jest amerykański i niestety na Kubie nie działają. Samo miasteczko Sancti Spíritus jest nieciekawe i decydujemy się na wyjazd z niego już jutro w południe.