Mimo zachęcania ze strony naszej gospodyni Anny, która już zdążyła nas poinformować, że na Kubie w każdym kwartale znajduje się jeden donosiciel, nie zamierzamy ani jeździć konno, ani zwiedzać wodospadów. Chcemy po prostu pojechać na plażę i najspokojniej w świecie pobyczyć się. Plaża jak to plaża – już dawno stwierdziliśmy, że gdyby w Polsce klimat był lepszy, to mielibyśmy najwspanialsze plaże świata. No ale nie jest tak źle. Ludzi niewiele i słoneczko świeci całkiem przyjemnie. Do miasta wracamy na podłodze samochodu, ponieważ Kubańczykom nie wolno wozić turystów – służą do tego tylko wyznaczone taksówki.

© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
