Varadero (13 listopada 2001)

Jak już długo nie oglądałam filmu propagandowego. Jest co prawda po hiszpańsku, więc wszystkiego nie rozumiem. Ale jedno wynika z filmu jasno: Fidel jest dobry, a ruch bodajże 22 lipca jeszcze lepszy. Kiedy ja oglądam dzielnych rewolucjonistów, Włodek chrapie sobie w najlepsze. Zdecydowanie plaże w Polsce są najpiękniejsze. Słynne Varadero to rzeczywiście pewnie z jakieś 27 km plaży. Hotel przy hotelu. Niektóre żywcem wyjęte z architektury szalejącego socrealizmu, niektóre trochę ładniejsze i bardziej nowoczesne, inne jeszcze – zwłaszcza te „all inclusive” – olbrzymie i ogrodzone wysokimi płotami. My idziemy plażą, uskakując przed jeszcze całkiem sporymi falami, i obserwujemy, jakie szkody wyrządził cyklon Michelle.