Bombaj jest zupełnie inny od miast, które widzieliśmy do tej pory. Przestrzenny, nowoczesny i jeszcze czuć w nim dawny kolonializm. Okropnie głodni wskakujemy do jakiejś klimatyzowanej restauracji. Ja pędzę do łazienki, żeby się umyć po nocy w autobusie. Ku mojemu zaskoczeniu łazienka jest czysta!
Po pysznym śniadaniu wychodzimy z jakże miłej i klimatyzowanej restauracji i po raz pierwszy powala nas smród. Do tej pory owszem śmierdziało, ale powiedzmy tylko okresowo i miejscowo. Tu smród jest wszechobecny. Na szczęście po jakimś czasie węch nam się przytępia i daje się jakoś wytrzymać.
Spacerkiem wleczemy się do Gateway of India. Na bulwarze kręcą film Bollywood. Miejscowych gapiów policjanci przeganiali pałkami. Do mnie uśmiechają się i mówią: „Come closer and have a look”.
