Ilet de Oranges – La Nouvelle

Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu.

Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę są na nieco krótszym dystansie, może jesteśmy już bardziej zmęczeni, może … to nie jest taki zwykły dzień.

Wybieramy oczywiście krótszą trasę do La Nouvelle, czyli tę przez Roche Plate – to tylko 11,6 km. Nie specjalnie zwracamy uwagę na to, że ta trochę dłuższa (13,5 km) przez Trois Roches ma zupełnie inny profil wysokości. Właściwie to diametralnie inny profil wysokości. Ale tę mądrość przyjdzie nam zdobyć trochę po niewczasie.

Piejące koguty żegnają nas, gdy o poranku opuszczamy Ilet des Oranges. Słońce dodaje otuchy i nastraja do podjęcia trudów wędrówki. Już nas nie przeraża ścieżka wijąca się wzdłuż strumienia, wąskim, stromym kanionem, pełnym kamienistych rumowisk. Na jego szczycie zachwycamy się kolejnym, olśniewającym widokiem na panoramę Cirque de Mafate.

Lekki deszczyk i zaciągnięte nad nami chmury dodają grozy, gdy rozpoczynamy zejście niezwykle stromymi zboczami do Riviere des Gales. Mamy nadzieję, że tablica zabraniająca zejścia tym szlakiem przez okres kilku dni po ulewnych deszczach nie dotyczy sytuacji z dnia dzisiejszego. Zresztą bardziej niż rzeką martwimy się widokiem szlaku po drugiej stronie wąwozu – przed nami niemalże pionowa ściana.

Przeprawiamy się przez rzekę i na drugim brzegu robimy krótki odpoczynek na lunch. I odkrywamy, że to nie koniec brodzenia w wodzie, i nie koniec trudności. Mozolnie pokonujemy kolejne rumowiska i po woli pniemy się w górę. Po woli nadciąga zmierzch. Powoli zbliżamy się do upragnionego hostelu. Powoli opadamy z sił.

Do La Nouvelle docieramy już o zmierzchu. Zaskakują nas – wziąwszy pod uwagę brak linii energetycznych w całym regionie – niezwykle jasne i obszerne iluminacje świetlne. Okazuje się, że to nasza Gite les Creoles. Okazuje się, że jesteśmy jej jedynymi gośćmi dziś. Okazuje się, że serwują świetne jedzenie. Okazuje się, że za nami kolejny, wspaniały dzień, pełen fajnych emocji i niezapomnianych wrażeń.

  • Ścignie zbiegłych niewolników na Reunion

    Przerażająca jest lektura różnego rodzaju oficjalnych zapisków i formalnych dokumentów ukazujących w suchych słowach i beznamiętnych liczbach mechanizm tego ogromnego okrucieństwa. czytaj dalej

  • Pierwsza konstytucja Reunion

    Dokument zwięźle oddaje to, co było normą w czasach, gdy kolonizowano Reunion. Handel na szlakach zamorskich był kontrolowany i reglamentowany. Segregacja rasowa zaczyna znajdować swoje oparcie w prawie (tutaj w… czytaj dalej

  • Historia cukru (i nie tylko)

    Podróżując po wyspie wielokrotnie przejeżdżamy korytarzami drogi prowadzonymi wśród upraw trzciny cukrowej. Wydawało nam się, że ta gałąź gospodarki to symbol odległych kolonialnych czasów. Z lekkim zdziwieniem dowiadujemy się, że… czytaj dalej

  • Legenda wolnych Maronów

    Wokół prawdziwych ucieczek powstały legendy o wolnym „królestwie wnętrza wyspy”, zamieszkanym przez społeczności wolnych maronów, dowodzonych przez wielkich wodzów lub „królów”: Mafate’a, Cimendefa, Dimitile’a, Anchainga, królową Sarlave i innych. Legenda,… czytaj dalej

  • Wodospady Tamarin

    Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … czytaj dalej

  • Ilet de Oranges – La Nouvelle

    Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu. Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę… czytaj dalej