Wodospady Tamarin

Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … Na początku zatrzymaliśmy się w pobliskiej wiosce, skąd prowadzi dłuższa wersja szlaku. Przyjrzeliśmy się dokładniej mapie i zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Musielibyśmy zrezygnować z zaplanowanych jeszcze na ten dzień innych aktywności.

Mijając nieco nachalnych przewodników, ruszyliśmy dalej, w kierunku zbiornika wodnego i parkingu, zaznaczonego tam na mapie. Parking okazał się zwykłym poboczem drogi, co nie przeszkadzało „naganiaczowi” w „zarządzaniu” ustawianiem samochodów i oferowaniu swoich usług „przewodnika”.

Idąc szutrową drogą w kierunku kanionu wypatrujemy ścieżki schodzącej w dół. Kilkanaście minut marszu i … zaczynamy doceniać ten zakątek. Szum wody zawsze nas nastraja pozytywnie. A do tego te urwiska. I skały. Początkowy dystans do tej „turystycznej atrakcji” znika.

Wstępuje w nas duch „odkrywców”. Pokonujemy stromizny. Przedzieramy się przez kamienne załomy. Odwiedzamy wszystkie górne progi wodospadów i tworzące się tam oczka wodne. W sam raz do kąpieli w upalne dni. Wiele fajnych wrażeń i dobrych emocji.

Byliśmy tam w czerwcu, kiedy to ani poziom wody w rzece, ani błotniste, strome dojście do kanionu rzeki nie stwarzają żadnego, większego ryzyka. Choć wymagają dużej ostrożności.

Wybraliśmy krótszą wersję szlaku, do górnych progów wodospadu, prowadzącą bezpośrednio z pobliskiej drogi. Zajęło nam to w sumie ok. dwóch godzin spokojnego marszu i wylegiwania na skałach. Przejście szlakiem wzdłuż dolnego biegu rzeki, dalej w kierunku pobliskiej wioski, to wyprawa na dobrych kilka godzin i już kilkaset metrów przewyższeń do pokonania. Może następnym razem?

  • Ścignie zbiegłych niewolników na Reunion

    Przerażająca jest lektura różnego rodzaju oficjalnych zapisków i formalnych dokumentów ukazujących w suchych słowach i beznamiętnych liczbach mechanizm tego ogromnego okrucieństwa. czytaj dalej

  • Pierwsza konstytucja Reunion

    Dokument zwięźle oddaje to, co było normą w czasach, gdy kolonizowano Reunion. Handel na szlakach zamorskich był kontrolowany i reglamentowany. Segregacja rasowa zaczyna znajdować swoje oparcie w prawie (tutaj w… czytaj dalej

  • Historia cukru (i nie tylko)

    Podróżując po wyspie wielokrotnie przejeżdżamy korytarzami drogi prowadzonymi wśród upraw trzciny cukrowej. Wydawało nam się, że ta gałąź gospodarki to symbol odległych kolonialnych czasów. Z lekkim zdziwieniem dowiadujemy się, że… czytaj dalej

  • Legenda wolnych Maronów

    Wokół prawdziwych ucieczek powstały legendy o wolnym „królestwie wnętrza wyspy”, zamieszkanym przez społeczności wolnych maronów, dowodzonych przez wielkich wodzów lub „królów”: Mafate’a, Cimendefa, Dimitile’a, Anchainga, królową Sarlave i innych. Legenda,… czytaj dalej

  • Wodospady Tamarin

    Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … czytaj dalej

  • Ilet de Oranges – La Nouvelle

    Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu. Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę… czytaj dalej