Wulkan

Wulkan – tak wszyscy tutaj mówią na „Piton de la Fournaise”. Jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie. Wybucha średnio co kilka lat. Ostatnia jego erupcja i wypływ lawy miała miejsce 4 miesiące przed naszym przybyciem. Można powiedzieć … szkoda, że na nas nie poczekał.

Jedziemy zobaczyć z bliska to cudo natury. Pomimo, że rozpoczęliśmy dzień wcześnie rano to po przekroczeniu granicy 2000 m n.p.m wjeżdżamy w chmury. W takiej ponurej pogodzie przejeżdżamy przez „Plaine des Sables”, wielką, szarą pustkę prowadzącą do podnóży wulkanu. Przed oczami stają mi obrazy z koncertu Gren Seme. Na nasze szczęście wokół „Piton de la Fournaise” jest czyste niebo.

Zostawiamy samochód i ostrym zejściem schodzimy na szlak w kierunku krateru. Uwiedzeni przez namalowane na kamieniach białe kropki wskazujące szlak nie zauważamy, że one wcale nie prowadzą na szczyt Piton de la Fournaise. Wiodą w kierunku innego punktu widokowego. Przedzieramy się jeszcze trochę przez pole żwiru bazaltowego, ale niestety nie mamy wystarczająco czasu aby zawrócić i wejść na szczyt. Gromadzimy kolejny powód, aby kiedyś raz jeszcze odwiedzić Reunion.

Na zboczach widać wyraźnie pasy świeżej, zastygłej lawy. Intryguje mnie, jak to się dzieje, że życie na wyspie toczy się jakby tego niebezpieczeństwa tutaj wcale nie było?

  • Ścignie zbiegłych niewolników na Reunion

    Przerażająca jest lektura różnego rodzaju oficjalnych zapisków i formalnych dokumentów ukazujących w suchych słowach i beznamiętnych liczbach mechanizm tego ogromnego okrucieństwa. czytaj dalej

  • Pierwsza konstytucja Reunion

    Dokument zwięźle oddaje to, co było normą w czasach, gdy kolonizowano Reunion. Handel na szlakach zamorskich był kontrolowany i reglamentowany. Segregacja rasowa zaczyna znajdować swoje oparcie w prawie (tutaj w… czytaj dalej

  • Historia cukru (i nie tylko)

    Podróżując po wyspie wielokrotnie przejeżdżamy korytarzami drogi prowadzonymi wśród upraw trzciny cukrowej. Wydawało nam się, że ta gałąź gospodarki to symbol odległych kolonialnych czasów. Z lekkim zdziwieniem dowiadujemy się, że… czytaj dalej

  • Legenda wolnych Maronów

    Wokół prawdziwych ucieczek powstały legendy o wolnym „królestwie wnętrza wyspy”, zamieszkanym przez społeczności wolnych maronów, dowodzonych przez wielkich wodzów lub „królów”: Mafate’a, Cimendefa, Dimitile’a, Anchainga, królową Sarlave i innych. Legenda,… czytaj dalej

  • Wodospady Tamarin

    Z oddali nie sprawiały zbyt wielkiego wrażenia. Teren wokół też nie oczarowywał. Ale … czytaj dalej

  • Ilet de Oranges – La Nouvelle

    Trzeci dzień wędrówki w Cirque de Mafate wydaje się być kolejnym, zwykłym – jak na te warunki – dniem trekkingu. Może jest nieco dłuższy niż poprzednie, może przewyższenia w górę… czytaj dalej