Płd-wsch brzeg wyspy oferuje możliwość zobaczenia pozostałości po kilku wielkich erupcjach wulkanu. Samo oglądanie zastygłych jęzorów lawy nie jest być może najciekawszym sposobem spędzania czasu. Ale czołganie się wśród tuneli lawowych to już inna sprawa.
© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kupujemy wizytę w tunelach lawowych. Z przewodnikiem i pozostałą częścią grupy spotykamy się na jednym z przydrożnych parkingów. Poza kilkoma obejrzanymi wcześniej w Internecie zdjęciami nie za bardzo wiemy, co to tak naprawdę są te „tunele”. Wszystko wskazuje na to, że przed nami prawdziwa przygoda speleologiczna.
© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jesteśmy zaskoczeni wielkością tuneli, ich ilością, długością i różnorodnością. Okazuje się, że jęzor płynnej lawy może osiągać wysokość kilku metrów, a te największe nawet po kilkanaście i więcej. Przewodnik opowiada, jak się tworzą tunele, oglądamy ich specyficzne formacje, dowiadujemy się jak na powierzchni odnawiana jest droga asfaltowa po przejściu lawy.
© 2026 Włodzimierz Serwiński. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Trasa zasadniczo biegnie tunelami wysokości człowieka. Gdzieniegdzie trzeba, a w wielu miejscach chętni mogą, iść na kolanach lub wręcz się czołgać (to tylko dla chętnych w wersji łatwiej i obligatoryjne w wersji trudnej wycieczki). Spędzamy trzy godziny i nawet nie wiemy, kiedy ten czas minął.
